czwartek, 27 grudnia 2012

02. ,,Nie musisz być idealny, bądź wyjątkowy"


-Przestać co?- zapytałem zaskoczony jej nagłym wybuchem gniewu. 
-Przestań być taki miły, czarujący! Wszyscy wiemy, że nasz związek ma być zwykłą ustawką, więc nie musisz się starać.- powiedziała już spokojniej.
-To znaczy, że nie możemy się przynajmniej lubić?- nie traciłem nadziei.
-Ja i tak już cię nie lubię.- powiedziawszy to szybko ruszyła przed siebie.
Szybko ruszyłem za nią i powiedziałem:
-Dlaczego mnie oceniasz? Nawet mnie nie znasz.
-Posłuchaj. W Twoich oczach widać jaki jesteś. Widać ile złamałeś serc, jaki jesteś pewny siebie. Niektóre dziewczyny to pociąga. Ja jestem inna i musisz to zrozumieć. Nie masz szans.
Selena szybko weszła do knajpy, a ja stałem otępiały i nie wiedziałem co robić.

*Selena*
Szybkim krokiem ruszyłam do lokalu zostawiając Justina za sobą. Odpychałam go dlatego bo bałam się, że okaże się inny niż sobie wyobrażałam. 
-Możemy już iść?- zapytałam kiedy zobaczyłam moją menedżerkę razem ze Scooterem i moją mamą pogrążonych w miłej rozmowie.
-Właściwie to chyba wszystko już sobie omówiliśmy?- zapytała Mandy. 
-Tak to wszystko. Co do kolejnego spotkania to zdzwonimy się?- spytał Scooter.
-Oczywiście. To do widzenia.- pożegnała się Jennifer.
Nie usłyszałam odpowiedzi Scootera, ponieważ szybko wyszłam z lokalu i wsiadłam do auta. Nie chciałam tego przyznać, nawet przed samą sobą, ale było coś w oczach Justina co mnie zaintrygowało.
W końcu do auta wsiadły moje towarzyszki:
-I jak się udało pierwsze spotkanie? Zmieniłaś zdanie?- zapytała moja mama.
-A jak myślisz?- ton mojego głosy był przepełniony ironią.

*Justin*
-Nie udało się! Ona jest jakaś… inna, niż wszystkie.- powiedziałem do mojego menadżera kiedy siedzieliśmy w aucie.
Otaczała ją aura nieprzystępności, która pociągała mnie bardziej niż cokolwiek innego. Nigdy nie pragnąłem nikogo tak gorąco, jak ją, a na ogół dostawałem to, czego pragnąłem. 
-Spokojnie, daj jej czas. Jest w trudnej sytuacji, jej mama mówiła, że nie jest zbytnio zadowolona.- odpowiedział spokojnie Scooter. 
-Nie jest zbytnio zadowolona?! Ona patrzyła na mnie tak jakbym planował zamach na jej życie!- zmarszczyłem brwi.
-Zobaczysz, jeszcze wszystko się zmieni, ona potrzebuje czasu.

*Selena*
-A więc kiedy kolejne spotkanie?- zapytała Miley kiedy siedziałyśmy w kawiarni.
-Mam nadzieje, że tego nie dożyję.- upiłam łyczek mojego latte.
-Może źle go oceniłaś? Pewnie nie jest taki zły…- stwierdziła Taylor. Przewróciłam oczami.
-Dobra, skończmy o mnie. Taylor opowiadaj co u ciebie i Conora.- spojrzałam na nią znacząco poruszając brwiami. Ona i Conor stanowili parę idealną. 
-Ja… szkoda gadać.- głos Taylor momentalnie się załamał a ona spuściła oczy unikając naszego wzroku.
-Hey Tay! Jesteśmy Twoimi przyjaciółkami, możesz nam wszystko powiedzieć.- Miley złapała ją za rękę na znak solidarności. 
-My… zerwaliśmy.- w jej oczach zbierały się łzy.
-Ale dlaczego?! Co się stało?- byłam szokowana.
-On powiedział, że potrzebuje przestrzeni. Więc ja mu powiedziałam, że jeżeli akurat tego potrzebuje to z nami koniec!- wykrzyknęła trochę głośniej niż powinna brunetka.
-Z Nim to już koniec…- dodała cicho.
-Głupia. Oddałabym wszystko, żeby choć raz ktoś spojrzał na mnie, tak, jak on patrzy na Ciebie...- skwitowałam.
-------------------------------------------------------
Bardzo Was przepraszam! Wiem, że rozdział jest krótki ale obiecuję, że następna będzie dłuższa. Dziękuje za komentarze! 

czwartek, 13 grudnia 2012

01. ,,Nigdy nie wiesz, kiedy przyjdzie miłość."

*Justin*
Popatrzyłem na siebie w lustrze. Poruszyłem swoimi idealnymi brwiami i pomyślałem, że ona na pewno się mi nie oprze. Zafascynowały mnie dołeczki na mojej buzi oraz sposób w jaki mrużyłem oczy - czekoladowe, w których migotały złote iskry.
Troszkę straciłem poczucie czasu, ponieważ usłyszałem głos Scootera:
-Justin! Co ty tam robisz? Musimy już jechać! 
Pomyślałem, że zły menadżer to niebezpieczny menadżer więc krzyknąłem w odpowiedzi:
-Już idę!- ostatni raz spojrzałem na swoją twarz i wyszedłem z pokoju.

-Tylko pamiętaj masz zrobić na niej dobre wrażenie. Zachowuj się jakoś… przyzwoicie.- pouczał mnie Scooter w drodze do Seleny.
-Scoot, popatrz na mnie. Która dziewczyna się na to nie złapie?- wyszczerzyłem się do niego w słodkim uśmiechu.
-Dobra, dobra nie pajacuj, postaraj się ok?
-Dobrze, obiecuje.

*Selena* 
Usiadłam na jednej z kanap w knajpie którą Jennifer wynajęła specjalnie na tą okazje. Rozejrzałam się w około. Atmosfera była intymna, światło padało jedynie przez na wpół zasłonięte okna. Wszystko było w odcieniach czerwieni i brązu.
-Spóźnia się.- zauważyłam z przekąsem.
-Oj to tylko dziesięć minut, pewnie mu coś wypadło.- zlekceważyła to Jennifer.
Westchnęłam cicho i teatralnie przewróciłam oczami. Od początku nie byłam przekonana do tego pomysłu i od tego czasu nic się nie zmieniło. Spodziewałam się psychopatycznego i oziębłego dupka z wygórowanymi ambicjami. Tak zawszę było z celebrytami którzy zbyt szybko stali się sławni…
Moja mama i menadżerka były pogrążone w wesołej rozmowie, kiedy usłyszeliśmy, że ktoś wchodzi do lokalu. Zobaczyłam chłopaka idącego luźnym krokiem w moim kierunku. Charakterystyczna grzywka wskazywała na to, że to Justin. Widziałam go ze zdjęć, jednak nigdy nie spotkałam go na żywo. Przyznam był przystojny.  Miał jasnobrązowe włosy, czekoladowe oczy w których iskrzyły złote iskierki i malinowe usta które aż zachęcały do całowania. 
-Cześć, jestem Justin.- powiedział miękko podając mi rękę. Wpatrywałam się w jego twarz jak w coś irytującego, jakby coś ze mnie drwiło i uparcie umykało mojej podświadomości.
-Spóźniliście się.- powiedziałam sucho ignorując jego wyciągniętą dłoń. Spojrzałam na niego i Scootera. Nie spodziewali się takiej reakcji co wywnioskowałam po ich zaskoczonych minach.
-A więc…- moja mama była bardzo zakłopotana.- To jest Scooter, menadżer Justina.
-Bardzo miło mi Cię poznać.- przywitał się Scooter.
-Mnie również.- ostentacyjnie mocno ścisnęłam jego głos.
-Może wy- wskazała na mnie i Justina- zajmiecie się sobą, a my troszeczkę pogadamy?
Nie czekając na odpowiedź oddalili się od nas.
-Może się przejdziemy? Dziś jest wyjątkowo piękna pogoda.- zaproponował Justin obdarzając mnie swoim nieziemskim uśmiechem.
-Dobra.- odpowiedziałam obojętnie wychodząc przez drzwi balkonowe prosto do dużego ogrodu.

*Justin*
Nie rozumiałem tej dziewczyny. One wszystkie bez wyjątku padały pod wpływem mojego uśmiechu, a ta? Zignorowała mnie. Tak po prostu…
-A więc… skąd jesteś?- zapytałem próbując nawiązać miłą rozmowę. 
-Z Grand Prairie. To takie małe miasto w Teksasie.- powiedziała nie patrząc mi w oczy. 
-Aha… Czego słuchasz?
-Muzyki.
-Wiesz moja siostra uwielbia…- nie dokończyłem, ponieważ ona mi przerwała.
-Możesz już skończyć?
----------------------------------------------------
Tadam! Podoba Wam się wygląd bloga? Dla mnie jest cudowny, piękny i 100 razy lepszy niż poprzedni.
Przepraszam, że rozdział jest taki krótki ale to dopiero początki- później będą dłuższe. 
A teraz uwaga, proszę aby każdy to przeczytał. Zawszę mam w zwyczaju, że kiedy zakładam nowego bloga o pierwszych dwóch notkach informuje ludzi także poza informowanymi. Potem już tego nie robię bo to by było nachalne. A więc ja już nie będę pisała wiadomości na Twitterze do nikogo poza informowanymi, więc jeżeli chcecie to zapisujcie się w zakładce ,,Informowani" albo pod bieżącym postem. Wystarczy, że podacie Twittera lub g-g lub co tam chcecie.
Dziękuje za dużo komentarzy i liczę na dużo tutaj ;-). 

czwartek, 6 grudnia 2012

Prolog

*Selena*
-Z kim mam chodzić?! Z Justinem Bieberem?!- krzyknęłam i spojrzałam oskarżycielsko na moją menedżerkę.
-Nie denerwuj się tak. To pół, najwyżej rok. Niedługo nowa płyta, film przyda ci się reklama.- uspokoiła mnie Mandy, moja mama.
-Przecież to jeszcze dziecko! Jak ty sobie to w ogóle wyobrażasz?!- zaprotestowałam.
-To tylko dwa lata. Musisz to jakoś przełknąć. Zrób to dla kariery. 
*Justin*
-Selena Gomez… no co jak co ale nie można powiedzieć, że jej czegoś brakuje.- powiedziałem zerkając na zdjęcie brunetki. 
-No widzisz! Wiedziałem, że się zgodzisz.- odparł uradowany Scooter.
-Podobno to nudziara…- spojrzałem pytająco na mojego menadżera. 
-Ona uważa cię za niedojrzałe dziecko.- na te słowa skrzywiłem się.
-A więc ja muszę to zmienić, prawda?- spytałem. Scooter tylko pokiwał głową.
----------------------------------------
Witam na moim nowym blogu! Jak widzicie dzisiaj Mikołajki, więc ten prolog jest prezentem ode mnie dla moich czytelników. Wiem, że tekst jest słaby ale to dopiero początek- potem będzie lepiej. Przed zostawieniem komentarza proszę zajrzyjcie na strony ,,Bohaterowie" i ,,O blogu". Z tego powodu, że dopiero zaczynam z tym blogiem bardzo proszę o reklamy na Twitterze. Dziękuje za każdy komentarz!